Agnieszka Romaszewska-Guzy: czarny dzień w historii Białorusi i Biełsatu

Agnieszka
Romaszewska-Guzy

Dzisiejszy wyrok skazujący dziennikarki Kaciarynę Andrejewą i Darię Czulcową jest wymownym dowodem na to, że terror polityczny na Białorusi się zaostrza. Jest to też bezprecedensowe wydarzenie w historii Biełsatu. To czarny dzień.

Okazuje się, że to już nie jest „zwykłe dziennikarstwo”. Nasi pracownicy muszą działać jak na wojnie i ponoszą konkretne straty. By przebić się z wolnym słowem, płacą swoją wolnością osobistą.

Będę robiła wszystko co w mojej mocy, by obudzić wolny świat, także Unię Europejską, by politycy zdobyli się na realne posunięcia, a nie tylko słowa oburzenia w stosunku do tego, co dzieje się na Białorusi.

Dotychczas podejmowane działania oceniam bardzo krytycznie, raczej jako udawanie i hipokryzję. Trudno tu na razie mówić o realnym nacisku na reżim. Nie jest też tajemnicą, że prawdziwym oparciem dla białoruskiej dyktatury jest Władimir Putin i również jego muszą dotyczyć oczekiwania w kwestii zmian systemowych na Białorusi.

Niestety, na razie widzę, że wolny świat już się przyzwyczaja do faktu, że na Białorusi dziennikarz co jakiś czas trafia na kilkanaście dni do aresztu… Cóż – widać tak musi być. Normalka. Mam nadzieję, że dzisiejszy wyrok dwóch lat kolonii karnej dla naszych dziennikarek zmieni ten trend. Białoruś nie leży na antypodach, to nie wyspa na środku oceanu. To kraj leżący przecież w centrum Europy, nie tak daleko nie tylko od Warszawy czy Wilna, ale też niewiele dalej od Berlina.

Biełsat: Reżim na Białorusi dopuścił się ewidentnego przestępstwa

Obecne procesy na Białorusi przypominają czasy głębokiego stanu wojennego w Polsce. Wtedy rzeczywiście wyroki bywały bardzo wysokie. Na szczęście większość skazanych wychodziła wcześniej. Mój śp. ojciec w ostatnim słowie, reagując na żądanie prokuratora, aby wymierzyć mu 8 lat więzienia, stwierdził, że ma nierealistyczne oczekiwania, bo PRL nie przetrwa tak długo. I rzeczywiście miał rację. A to, czy nasze dziewczyny odsiedzą faktycznie dwa lata w kolonii karnej, zależy też od determinacji i stanowczej postawy samych Białorusinów.

Warto więc również powiedzieć naszym białoruskim przyjaciołom, żeby się trzymali, bo to głównie w ich rękach leży przyszłość ich kraju, cokolwiek my z zewnątrz byśmy zrobili.

Jestem wdzięczna adwokatom reprezentującym nasze dziennikarki. Mecenasi Alaksandr Chajecki i Siarhiej Zikracki to młodzi ludzie, inaczej niż obrońcy w peerelowskich procesach politycznych. Oskarżonych wtedy reprezentowali doświadczeni prawnicy pamiętający czasy stalinowskie. Jednak ci młodzi białoruscy prawnicy już zapisali chwalebną kartę w historii białoruskiej palestry.

To, co dziś się wydarzyło, to nie koniec walki o wolne słowo i wolną Białoruś. Walka trwa.

https://blstv.eu/pl/news/18-02-2021-wicedyrektor-bielsatu-ten-wyrok-to-zbrodniczy-terror/

Więcej materiałów