„Idę do końca bez względu na wszystko”. Jakimi zasadami kieruje się białoruska opozycjonistka Maryja Kalesnikawa

Marsz Pokoju i Niepodległości. 22 dzień białoruskiego protestu przeciwko sfałszowanym wynikom wyborów prezydenckich. Mińsk, Białoruś. 30 sierpnia 2020 r. Zdjęcie: AW/belsat.eu/Vot Tak TV

24 kwietnia urodziny obchodzi Maryja Kalesnikawa, muzyk, działączka opozycji i jedna z trzech gracji białoruskiego protestu. Od 7 września 2020 roku Kalesnikawa przebywa za kratkami. Zebraliśmy jej wypowiedzi o zasadach, jakimi kieruje się w życiu.

O muzyce

Czerpię inspirację z pozamuzycznych źródeł. Obecnie bardzo interesują mnie tematy społeczne związane z muzyką: muzyka Holocaustu, muzyka i polityka, kobiety w muzyce oraz muzyka i technologie.

Muzyką można zacząć się zajmować w każdym wieku, przez naukę teorii albo po prostu grę na instrumencie czy śpiew. Pod względem czysto fizjologicznym muzyka wpływa pozytywnie na mózg, rozwija empatię i inteligencję emocjonalną, dzięki niej powstają nowe połączenia neuronowe i można szybciej uczyć się języków obcych.

Talent nie ma tu żadnego znaczenia, wszystkie zdolności można rozwinąć. Największym stereotypem jest stwierdzenie, że ktoś nie może zajmować się muzyką, bo „nie ma słuchu”. Każdy ma słuch. Rozwija się on podobnie jak poczucie rytmu. Ale to wymaga czasu.

O sztuce i polityce

W krajach europejskich nikogo nie dziwi, gdy artyści angażują się w politykę. Dlatego, że istnieje wyraźny związek między reżimem a tym, na ile swobodnie mogę angażować się w działalność kulturalną i międzynarodowe projekty z zakresu sztuki współczesnej.

Maryja Kalesnikawa idąc przez tłum, pokazuje symbol sztabu Wiktara Babaryki – serce. Brześć, Białoruś. 2 sierpnia 2020 r. Zdjęcie: AW/belsat.eu

O pracy i sukcesie

Droga, którą przebyłam zajmując się sztuką, bardzo mnie zahartowała.

Ważne jest, aby być otwartym na świat i poznawać wszystko, co bliskie i dalekie, aby wzbogacać tym siebie samą. Możecie mi wierzyć, nie ma ani jednego profesjonalisty w swojej dziedzinie, któremu nie powiedziano choć raz, że robi wszystko źle i lepiej byłoby, gdyby w ogóle tego nie robił. Każdy przez to przechodzi, absolutnie każdy. Należy nigdy się nie zatrzymywać i po prostu cieszyć się tym, bo kiedy praca przynosi radość, to jest się na dobrej drodze.

O mężczyznach i kobietach.

Kobiety, które nie pomagają innym kobietom, smażą się w piekle.

Myślę, że feminizm przestanie być słowem odbieranym negatywnie. Jestem pewna, że większość kobiet, zresztą podobnie jak mężczyzn, nawet nie zdaje sobie sprawy, że są feministkami.

Lubię inteligentnych mężczyzn z poczuciem humoru, takich, którzy potrafią słuchać i słyszeć. Lubię mężczyzn, którzy nie boją się brać odpowiedzialności za swoje czyny i potrafią podejmować decyzje. To samo mogę powiedzieć o kobietach.

Maryja Kalesnikawa podczas Marszu Nowej Białorusi w Mińsku, Białoruś. 23 sierpnia 2020 r. Zdjęcie: IA/belsat.eu

Świadomie wspieram kobiety, bo wiem, że droga do samorealizacji i samodzielnego działania jest dla nich znacznie trudniejsza niż dla mężczyzn. Mówi się, że jeśli jedziesz windą na górę, powinieneś wziąć kogoś ze sobą. Cały czas zabieram kogoś ze sobą, żeby nie musieć jeździć windą sama.

Wiem na pewno, że bez mojego zespołu nie mogłabym robić tego, co robię. W tym zespole jest wielu mężczyzn. Ich szacunek i stosunek do mnie daje mi pewność, że w społeczeństwie białoruskim dochodzimy do porozumienia – bez względu na płeć. Ważne jest, jak pracujesz, co możesz zrobić i jakie obowiązki możesz przyjąć.

O protestach i polityce

To nie jest walka o władzę, to jest walka o poczucie własnej wartości.

Społeczeństwo bardzo się zmieniło dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności – te wydarzenia to takie „czarne łabędzie”. One wszystkie naraz zleciały się w jednym punkcie – na Białorusi.

Każdy powinien robić to, co uważa za słuszne. Ale, jak to mówią, „przyjdą po każdego”. Jeśli ktokolwiek uważa, że jest apolityczny i że to, co się dzieje, nie ma na niego wpływu, to jest w błędzie. Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że cena kawy w barze zależy od polityki, od tego, kto aktualnie sprawuje władzę.

Szczerze mówiąc, nie uważam się za polityka. Nawet nie wiem, co to jest. Widziałam, jak to wygląda tylko z zewnątrz. Czuję, że wzięłam na swoje barki bardzo dużą odpowiedzialność za siebie, za swoje życie, za sposób, w jaki komunikuję się z ludźmi, za przekaz, który niosę. Czuję wielką odpowiedzialność za nadzieje ludzi.

Trzeba zdawać sobie sprawę, że Związek Radziecki przestał istnieć dawno temu. W czasach sztucznej inteligencji, zaawansowanej technologii i wszystkiego tego, co mamy, nie ma miejsca na autorytarne reżimy. Oni mają tylko strach i pałki, my mamy cały świat i trzecie tysiąclecie!

O przemocy

Reżim przekroczył wszelkie granice, nie zostało w nim już nic, co ludzkie. Jest to absolutne zło, które należy powstrzymać.

W kraju rozpętała się wojna przeciwko wszystkiemu, co żywe, ludzkie, przeciwko talentom i profesjonalizmowi.

Weranika Capkała, Maryja Kalesnikawa i Swiatłana Cichanouskaja w samochodzie po spotkaniu z wyborcami. Salihorsk, Białoruś. 4 sierpnia 2020 r. Zdjęcie: AW/belsat.eu/Vot Tak TV

Obawiam się, że im dalej posuwają się władze w kwestii przemocy, tym trudniej będzie nam powrócić do pokoju. W końcu reżim upadnie, a my wszyscy będziemy tu żyć: ci, którzy bili i więzili, i ci, którzy byli bici i więzieni.

O Łukaszence

Łukaszenka, moim zdaniem, wciąż nie zdaje sobie sprawy z tego, co zrobił – przypadkowo przyczynił się do rozwoju feminizmu na Białorusi bardziej niż ktokolwiek inny.

Człowiek, który sam nazywa siebie dyktatorem, nie może nikomu ufać, bo wie, że każdy może go zdradzić. I to jest absolutna prawda. Oni wszyscy zostawią go bez mrugnięcia okiem. Kto będzie chciał wziąć razem z nim odpowiedzialność za rozlew krwi, przemoc i upadek kraju? Zgadza się, nikt. A wszystkie te niekończące się „opowieści grozy” o czołgach, karabinach maszynowych, Ceausescu i Kadafim płynące z jego ust są tego najprawdziwszym dowodem. Jest przerażony, bo wie, że w końcu zostanie sam.

Będzie zwycięstwo. Jeśli nie, to cała Białoruś zostanie zrównana z ziemią. Wyjadą wszyscy kreatywni, wolni, niezależni, mały i średni biznes, ludzie sztuki, naukowcy. Nie zostanie tu nic. Ale biznes oczywiście odejdzie jako pierwszy, bo wszyscy doskonale wiedzą, że jeśli Łukaszenka zostanie, to system, aby przetrwać, będzie musiał zrównać z ziemią cały kraj.

Maryja Kalesnikawa i Nina Bahinskaja podczas tradycyjnego niedzielnego marszu. Mińsk, Białoruś. 30 sierpnia 2020 r. Zdjęcie: TK/belsat.eu

O więzieniu

W więzieniu nie ma miejsca na łzy i smutek, ja śmieję się tak samo głośno i serdecznie. Potwierdzą to strażnicy i śledczy.

Świat dźwięków, w którym żyłam przez ostatnie 30 lat, jest zupełnie inny od tego, co słyszę tutaj. Brak muzyki to tortura. Wybawieniem jest pamięć – kiedy zamykam oczy i słucham wewnątrz siebie Bacha, Mozarta i utworów, które sama grałam.

Jak każdy normalny człowiek od czasu do czasu odczuwam strach. Ale lęki nie są związane z więzieniem, KGB i ludźmi w maskach. Kiedy uświadomisz sobie, że ci, którzy próbują cię zastraszyć, tak naprawdę boją się bardziej niż ty, strach znika sam. Nie od razu, ale znika.

Swiatłana Cichanouskaja i Maryja Kalesnikawa podczas jednego z wieców wyborczych. Zdjęcie: Puł Pierwoj/Telegram

Z niecierpliwością czekam dnia, kiedy zobaczę moich bliskich i kolegów, będziemy się przytulać, dużo śmiać i rozmawiać. I, oczywiście, marzę o wolnej i nowej Białorusi.

O zwycięstwie

Reżim być może jest w stanie poradzić sobie z placem pełnym ludzi, ale jest bezbronny w obliczu długiego, regularnego i zróżnicowanego protestu większości. Pozostają więc dwie opcje: przeprowadzić reformy i dopuścić do władzy naród, albo stworzyć państwo policyjne – mniejszość, przeciwstawia się większości, bez tych wszystkich „namiotów”, CKW i innych temu podobnych wiosek potiomkinowskich. Ale reformy wymagają odwagi, a państwo policyjne potrzebuje pieniędzy. Reżim nie ma ani jednego, ani drugiego.

Naród nie zapomni tego koszmaru i tego sprzeciwu.

Już wygraliśmy – przezwyciężyliśmy nasz strach, wiemy dokładnie czego chcemy. Ale nadal próbują nas równać z czerwono-zieloną ziemią. Wolni, silni ludzie już nigdy nie pozwolą, by „trzymać ich na uwięzi”. I najważniejsze, byśmy pamiętali: noc jest najciemniejsza przed brzaskiem.

Zdecydowałam o sobie – idę do końca bez względu na wszystko.

Maryja Kalesnikawa zwraca się do uczestników Marszu Wolności. Mińsk, Białoruś. 16 sierpnia 2020 r. Zdjęcie: AW/belsat.eu

Materiał został przygotowany w oparciu o publikacje: 34mag.net, Govorim.by, Forbes.ru, Naviny.online, BBC, Meduza.io, The Village, The Bell, DW, «Настоящее время».

mh, ksz/belsat.eu

Wiadomości